Flickr
Newsy

Pieczecie ciasta? Wymyślcie przepis dla Olsztyna, a wasz wypiek będzie jadła cała Warmia

Każdy powód jest dobry, żeby trochę poeksperymentować z wypiekami. Czy to przyjazd gości, czy nawet nadmiar czasu. Dla osób kochających pieczenie nie ma to znaczenia.

Czasem warto pobawić się w cukiernika także trochę bardziej na poważnie. Powodem może być dla was konkurs, który ogłosiły władze powiatu olsztyńskiego.

Włodarze wpadli na pomysł, by poprzez wypieki przyczynić się do rozpropagowania statusu Warmii, która zawsze myli się Polakom z Mazurami.

Stąd też wziął się cały konkurs na wymyślenie autorskiej receptury na „warmiaczka”. Ciasto o tej właśnie nazwie ma stać się cukierniczym symbolem regionu.

Jury konkursu nie stawia uczestnikom zabawy zbyt wąskich ram. Ciasto może być i na słodko, i na wytrawnie.

Dodatkowym plusem w konkursie będzie jednak jakakolwiek łączność z tradycjami kulinarnymi regionu Warmii, która do tej pory zawsze stała jakby w cieniu Mazur.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Z czego znana jest kuchnia Warmii?

Kuchnia tego rejonu Polski ma wiele naleciałości z kulinarnych zwyczajów sąsiednich narodów. Wszystko to wzięło się oczywiście z położenia Warmii na mapie.

Sporo Warmiacy czerpali w swojej kuchni z wpływów niemieckich. Wpływy te przez lata spływały do chłopskich chałup i dworków od niemieckich mieszczan, a także od Zakonu Krzyżackiego.

Warmińskie gotowanie nie jest wolne także od wzorców litewskich. To właśnie z Litwy na Warmię przywędrowały charakterystyczne kartacze czy cepeliny.

Warmia szczyci się do dzisiaj przede wszystkim jednym własnym daniem, które przypomina właśnie cepeliny.

To dzyndzałki, dzybdzałki czy dzybdzaliki – nazwy mogą różnić się nawet w zależności od wsi czy osady.

Co ciekawe, warmińskie dzyndzałki z nadzieniem gryczano-skwarkowym (hreczka i skrzeczki), podaje się w barszczu lub w rosole.

Dlaczego kuchnia Warmii jest tak mało znana w Polsce?

Dzisiejsza kuchnia warmińska różni się od tego, jak wyglądała jeszcze przed II wojną światową. Swoje zrobiły wysiedlenia rdzennych mieszkańców regionu.

Jeszcze przed zakończeniem wojennych zmagań różnica między Polakami, a Niemcami w Warmii i na sąsiednich Mazurach była całkiem płynna.

Często bezpośrednią przyczyną przymusowej wywózki na Zachód była protestancka wiara Warmiaków, którzy poza tym często mało mieli wspólnego z niemiecką kulturą.

By przywrócić pamięć o tradycyjnej warmińskiej kuchni lokalne władze samorządowe, a także warmińscy społecznicy próbują wracać do dawnych korzeni.

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Macie pomysł na ciasto inspirowane Warmią? A może kojarzycie jakieś receptury z tamtego regionu naszego kraju?

Jeżeli tak, to nie pozostaje nic innego, jak tylko wziąć udział w tym nietypowym konkrusie. Zgłoszenia przepisów wraz z załączonymi fotografiami należy przesyłać do 11 kwietnia.

Wystarczy wysłać mail na adres: ipr@powiat-olsztynski.pl. W treści powinny znaleźć się dane autora: imię i nazwisko, adres, także numer telefonu.

Już teraz wiadomo, że zwycięski przepis nie stanie się tylko jednodniową ciekawostką. PSS Społem zadeklarowało, że „warmiaczek” z nowej receptury będzie do kupienia w tej sieci sklepów!

Adobe Stock
Newsy
„Orzechowa Jadzia" z czekoladą i migdałami to konkursowy wypiek więźniów ze Stargardu. Oto przepis
Orzechowiec, beza czy ciasto marchewkowe, którego z tych wypieków spróbowalibyście? Więźniowie ze Stargardu upiekli je wszystkie.

Wydaje wam się, że osadzeni w więzieniach całymi dniami nic nie robią i bezczynnie czekają aż minie im kara, po czym wyjdą na wolność? Może gdzieś tak jest, ale na pewno nie w więzieniu w Stargardzie. Tam więźniowie mają możliwość uczenia się i w czasie odsiadywania wyroku zdobycia nowego zawodu i umiejętności. Na terenie więzienia działa Centrum Kształcenia Ustawicznego, organizujące kursy dla więźniów. Niektórzy z nich zainteresowali się cukiernictwem, a na koniec kursu wzięli udział w konkursie. Konkurs cukierniczy w więzieniu. Zwyciężył orzechowiec Słuchacze kursów cukierniczych w Centrum Kształcenia Ustawicznego w Stargardzie wzięli udział w konkursie „Jesienne słodkości”. W konkursie pierwsze miejsce zajęła „Orzechowa Jadzia”. Wyróżnienia dostało też ciasto ze śliwkami i bezą oraz ciasto marchewkowe z serkiem mascarpone. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że konkurs odbył się w więzieniu, a uczestnikami cukiernikami byli więźniowie, którzy okazali się świetnymi cukiernikami.  Przepis na proste ciasto orzechowo-migdałowe Składniki: 200 g masła 1/2 szklanki cukru 6 jajek 1,5 szklanki kaszy manny 3/4 szklanki mielonych orzechów włoskich lub laskowych 3/4 szklanki mielonych migdałów 2 łyżeczki proszku do pieczenia 3/4 szklanki mleka 1 tabliczka białej czekolady Kilka dowolnych orzeszków i migdałów do przybrania Składniki na poncz: Sok z połowy cytryny 1 łyżka miodu 1 szklanka wody Składniki na polewę: 120 g masła 2 łyżki kakao 2 łyżki cukru 2 łyżki wody Przygotowanie: Żółtka oddzielcie od białek. Z białek ubijcie sztywną pianę. Masło utrzyjcie z cukrem na puch. Stopniowo dodawajcie...

Screen YouTube
Newsy
Lidl ogłosił konkurs „Noc w Lidlu”. O co chodzi? Uśmiechniecie się, gdy to przeczytacie
Przedstawiciele sieci handlowej Lidl ogłosili konkurs dla wszystkich fanów sklepu. Do wygrania jest coś niesamowitego! Przeczytajcie!

Lidl cieszy się ogromną popularnością w naszym kraju. Niemiecka sieć handlowa po raz pierwszy pojawiła się na rynku jeszcze w latach 30. w niemieckim Neckarsulm, w Badenii-Wirtembergii, gdzie powstała hurtownia żywności, która z czasem przerodziła się w sieć sklepów spożywczych. Lidl rozpoczął międzynarodową działalność w latach 80. Pierwszy oddział w Polsce założono w 2002 roku w Poznaniu. Obecnie sieć posiada ponad 11 tys. sklepów w 29 krajach świata i zatrudnia w całej Europie około 80 tys. pracowników. Niezwykły konkurs Lidla Przedstawiciele irlandzkiego Lidla ogłosili właśnie nietypowy konkurs o nazwie „Noc w Lidlu”, w którym do wygrania jest bardzo ciekawa nagroda. Zwycięzca konkursu będzie mógł spędzić niezapomnianą noc w Lidlu z osobą towarzyszącą. Zapytacie - noc w... Lidlu? Dokładnie. Na osobę, która wygra konkurs, będzie czekał cały szereg niespodzianek. Po pierwsze – będzie mogła zjeść wraz z osobą towarzyszącą wykwintną kolację z najlepszych produktów Lidla, którą specjalnie przygotuje dla nich szef kuchni. Jak smaczna kolacja to i dobre wino . Degustacja wina jest kolejną niespodzianką, która jest do wygrania w konkursie, ale na tym nie koniec przyjemności! W alejce z kosmetykami para będzie mogła poddać się... zabiegowi upiększającemu. Następnie, zwycięzcy konkursu spędzą w sklepie wieczór filmowy, zajadając się lidlowymi przekąskami . Najciekawsze jest jednak to, co wydarzy się na sam koniec! Pod koniec tego szalonego dnia, para będzie mogła zasnąć w luksusowym podwójnym łóżku z baldachimem, które zostanie specjalnie ustawione w środkowej alejce sklepu. Czy jest lepszy sposób na relaks i odprężenie niż w lokalnej alejce Lidla, skosztowanie naszego pysznego letniego asortymentu i...

Pixabay
Newsy
Zmarła jedząc hot-dogi. Lekarze apelują, by nigdy nie robić 1 rzeczy podczas ich konsumpcji
20-letnia Madelyn „Madie” Nicpon, zmarła w wyniku zakrztuszenia się podczas konkursu jedzenia hot-dogów. Jak doszło do tej mrożącej krew w żyłach historii?

W ubiegłym tygodniu w USA doszło do niewyobrażalnej tragedii. Niespełna 20-letnia gwiazda lacrosse'u Madelyn „Madie” Nicpon, zmarla po tym, jak zadławiła się jedzeniem na konkursie jedzenia hot-dogów. Studentka biopsychologii na Uniwersytecie Tufts została przewieziona do szpitala w Bostonie, gdzie następnego dnia zmarła. Jak doszło do tej strasznej tragedii? Zadławiła się hot-dogami Madelyn „Madie” Nicpon była szkolną gwiazdą lacrosse'u. W ubiegłym tygodniu w jej szkole zorganizowano zbiórkę na cele charytatywne, podczas której odbył się konkurs w jedzeniu hot-dogów. To niezwykle popularna w Stanach Zjednoczonych rywalizacja, podczas której uczestnicy starają się zjeść jak najwięcej hot-dogów. Jedną z osób biorących udział w wydarzeniu była właśnie Madie. Podczas szybkiego pałaszowania fast foodów, 20-latka nagle straciła przytomność i osunęła się na ziemię. Wokół dziewczyny natychmiast zgromadzili się jej przyjaciele, którzy rozpoczęli procedury ratujące życie. Na miejsce zdarzenia została też wezwana karetka, która przewiozła Madie do szpitala. Mimo wysiłków lekarzy, dziewczyna następnego dnia zmarła. Czy dało się jakoś tego uniknąć?         Wyświetl ten post na Instagramie                       Post udostępniony przez Tufts Lacrosse (@tufts_lacrosse) Przyczyny niebezpiecznych zadławień W 2019 roku w Stanach Zjednoczonych odnotowano 5228 zgonów z powodu zadławienia. Śmierć z powodu zadławienia jest częstsza wśród osób starszych, które mają trudności z...

Pixabay
Newsy
Marzy Wam się zebranie owoców i warzyw prosto z pola lub sadu? Nic prostszego!
Mirosław Biedroń jest założycielem portalu MyZbieramy.pl. W serwisie tym rolnicy mogą publikować ogłoszenia oraz poszukiwać osób, które są chętne na tzw. samozbiory owoców i warzyw. Czy może to być okazją do poznania drugiej połowy? Kto wie.

Czy braliście kiedyś udział w tzw. samozbiorach owoców i warzyw ? Jest to opcja umożliwiająca samodzielny zbiór owoców i warzyw na czyimś polu lub plantacji. Mirosław Biedroń postanowił założyć portal, w którym rolnicy będą mogli publikować swoje ogłoszenia oraz poszukiwać chętnych do udziału w samozbiorach. Jak wpadł na ten pomysł? Impulsem była dla niego rozmowa z kolegą z Kanady. Portal został stworzony na podstawie tego, co podpatrzyłem na przykładzie Kanady. Mam kolegę z czasów szkoły podstawowej, który mieszka właśnie za oceanem. Któregoś roku miałem bardzo słabe zbiory ze swojego ogródka działkowego. Rozmawialiśmy o tym. Wtedy właśnie powiedział mi, że nie trzeba mieć nawet własnego ogródka, żeby cieszyć się zbiorami. W miejscowości nieopodal miejsca jego zamieszkania znajduje się pole, gdzie, z całą rodziną można przyjechać, by zbierać płody ziemi. Takie coś funkcjonowało w Kanadzie już od kilku lat - mówi Biedroń. „Tinder dla rolników" Kiedy mężczyzna dowiedział się z mediów, że polskie warzywa i owoce gniją na plantacjach, ponieważ nie ma komu ich zbierać, wpadł na pomysł, by otworzyć własny biznes, który nazywa „Tinderem dla rolników”. Wystarczyło zatem połączyć kropki. A będąc bardziej precyzyjnym - rolników z osobami chętnymi do zbiorów. Zasadą portalu jest to, że dla osób posiadających uprawy jest on bezpłatny. Niektórzy śmieją się, że to taki Tinder dla rolników - śmieje się Biedroń. Dlaczego warto wziąć udział w samozbiorach? Uczestnicy samozbiorów nie tylko mają możliwość kupienia tańszych owoców czy warzyw , ale także mają okazję do spotkania się z innymi ludźmi i spędzenia z nimi wolnego czasu. Kto wie, może...